Słowo od… K. Nosowskiej

przez Ola @ Wrzesień 5, 2021

Winogrona (1)

„Jeżeli odmładzasz się dla mężczyzny pamiętaj, że rodzynek nie stanie się na powrót winogronem. Jeśli chłop woli winogrona, to wybierze świeże. Zawsze.”

Miesiąc w obiektywie – LIPIEC 2021

przez Ola @ Wrzesień 2, 2021

Wraz z początkiem nowego roku szkolnego cieszę się, że nie mam już obowiązku nauki i nie muszę wracać do klasy, szczególnie tej podstawowej.
Przeczytałam ostatnio, że w jednej ze szkół na Podhalu utworzono profil… disco-polo. Niestety, nie jest to początek kwietnia, więc nie można uznać tego za… kiepski żart. Nie wiem kto to wymyślił, ale z uwagi na ten gatunek muzyczny, to z poważną edukacją nie może mieć nic wspólnego. Za moich, wcale nie tak odległych, czasów szkoły średnie miały profile humanistyczne, biologiczno-chemiczne, czy matematyczno-fizyczne, a teraz, nie daj Boże, zaczną oferować pseudo wiedzę na temat pisania przyszłych „hitów” z użyciem rymów… banalnych i uczyć choreografii scenicznej w stylu „nóżka w przód, nóżka w tył”. Jeśli tak, to świat się kończy!
Mamy tylu wspaniałych artystów przez duże A, których twórczość coraz częściej schodzi do podziemia, tylko dlatego, że przy każdej możliwej okazji promuje się ten muzyczny kicz. Czy da się to jeszcze jakoś zatrzymać?

Wracając do początku, to cieszę się, że mogę zgłębiać wybraną przez siebie wiedzę kiedy chcę i jak chcę. Teraz, pewnie jak wszyscy uczniowe, powspominam sobie lato, a dokładnie LIPIEC, który aż do tej pory czekał na moje podsumowanie…
Zrobiłam to celowo, by nie przerywać niczym swojej relacji z pobytu w zielonej i do tego bardzo słonecznej Szkocji, którą dzieliłam się w Wami przez kilka ostatnich tygodni…

OLA_1890

OLA_3920

OLA_3904

OLA_3483

Pomimo szczytu sezonu urlopowego, miałam dość napięty kalendarz w pracy, więc nie było mowy o pełnym relaksie, czy kolejnym wyjeździe w nieznane. W wolnym czasie cieszyły mnie zwyczajne spacery po mieście, podczas których zawsze coś ciekawego można uwiecznić na zdjęciach,

I

J

E

B

F

przy niepogodzie poczytać w domowym zaciszu,

H

lub przetestować nowy przepis, by kawa smakowała jeszcze bardziej… Gdybyście chcieli wypróbować „Chlebek bananowy”to poniżej znajdziecie prosty i szybki przepis – polecam! Robiłam go po raz pierwszy dla mojego, lipcowego Solenizanta, który uwielbia takie naturalne, domowe desery i już wiem, że nie będę czekała do kolejnych imienin, by to powtórzyć:)

• 250g mąki
• 1 łyżeczka sody
• 1/4 łyżeczki soli
• pół łyżeczki cynamonu
• 115g miękkiego masła
• 120g brązowego cukru
• 2 całe jajka
• 80g jogurtu naturalnego lub kwaśnej śmietany
• 4 większe i dojrzałe banany
• 1 łyżeczka cukru waniliowego
• 100g pokrojonych orzechów

Ważne, by przed rozpoczęciem wyjąć z lodówki jogurt i jajka, by nie były za zimne.
Z pomocą miksera ucieramy masło z cukrem, następnie, po kolei dodajemy jajka, jogurt i rozgniecione widelcem banany. Suche składniki stopniowo łączymy z gotową masą i już na samym końcu wsypujemy pokrojone orzechy. Smacznego!

A

Opóźnione o prawie miesiąc luzowanie brytyjskich obostrzeń covid-owych w końcu się urzeczywistniło, teoretycznie przywracając normalność w wielu dziedzinach życia. Dlaczego teoretycznie? Ponieważ ostatnie słowo wciąż należy do poszczególnych instytucji, a wiele z nich postanowiło podtrzymać wcześniejsze restrykcje. To już podobno 50 zmiana, a my jesteśmy tym potwornie zmęczeni :(

G

C

Podsumowując, to pierwszy miesiąc wakacji minął mi niewiarygodnie szybko, choć pogodowo było nijako, dlatego z nadzieją odliczałam dni do sierpnia, ale jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie, jednak o tym napiszę już następnym razem.

D

Mimo wszystko lato trwa nadal… nie zapominajcie o tym i korzystajcie na ile jeszcze to możliwe. Pozdrawiam ciepło!

Z wizytą w Szkocji, cz. 7 – Loch Ness

przez Ola @ Sierpień 27, 2021

Nie mogliśmy wyjechać ze Szkocji bez zdjęć Loch Ness, dlatego dotarliśmy ponownie nad to okazałe, bo aż 37km jezioro, w przedostatni dzień naszego pobytu. Tym razem na trochę dłużej, a naszą bazą wypadową był Fort Augustus - malutka wioska, przez którą przepływa Kanał Kaledoński, łączący wschodnie wybrzeże Inverness z zachodnim wybrzeżem Fort William.

20210621_154456

20210621_123318

20210621_140207

Od teraz Fort Augustus będzie mi się kojarzył nie tylko z jeziorem, czy kanałem, ale i z pysznym croissantem zrobionym z mąki wieloziarnistej z nadzieniem jagodowym, którego zjadłam do równie pysznej kawy, kupionej w tej samej kafejce – „Caledonian Canal Centre & Lock Chambers”, zlokalizowanej po stronie kwietnego Nessie, widocznego na poniższym zdjęciu.

20210621_140636

Podobiznę potwora, o którym słyszeli chyba wszyscy, można znaleźć dosłownie wszędzie, ale trudno się temu dziwić, skoro był „widziany” w jeziorze już kilkakrotnie. Chętni sławy turyści wciąż przyjeżdżają tam z nadzieją na wspólne spotkanie, wywożąc na pocieszenie pamiątki zakupione w lokalnym sklepie:) Pierwsze wzmianki o potworze z Loch Ness miały miejsce w VI wieku, kiedy to według legendy, irlandzki misjonarz – św. Kolumba rzekomo wskrzesił człowieka, śmiertelnie zranionego przez nieznaną kreaturę lub jak głosi inna legenda, uratował życie zaatakowanemu, robiąc przed nią znak krzyża. Worek takich, czy podobnych opowieści rozsypał się w latach dwudziestych oraz trzydziestych XX wieku, kiedy to „naoczni” świadkowie spotkań z Nessim, z pełnym przekonaniem przedstawiali swoje historie, opisując go jako garbatego węża z małą głową, czy nieznany gatunek foki lub ryby. W 1934 świat obiegło zdjęcie jeziora, ukazujące owego mieszkańca, czego następstwem były poszukiwania stwora przez lokalne jak i międzynarodowe ekspedycje z użyciem specjalistycznego sprzętu, choć jak do tej pory bezskuteczne. Dopiero na łożu śmierci, autor zdjęcia, które swoją droga przeszło do historii, przyznał, że bohaterem jego fotografii była wykonana przez niego gliniana figura, imitująca potwora, która na potrzeby zdjęcia ciągnięta była przez zabawkową łódź podwodną.

OLA_3752

Za sprawą torfu, który leży na głębokości aż 230m, woda tego słodkowodnego jeziora jest bardzo ciemna i orzeźwiająco chłodna:) Jego średnia temperatura w roku to zaledwie 5,5 stopnia Celsjusza, choć co ciekawe w ogóle nie zamarza zimą. Powyższe dane raczej nie zachęcają do kąpieli, ale w jego historii można znaleźć m. in. wyczyn 18-letniej wówczas Brendy Sherratt, która w 1966 roku, przepłynęła 36km w niecałe 32 godziny. My też skorzystaliśmy z opcji zobaczenia jeziora z wody, tyle, że podczas rejsu statkiem… było cudnie!

OLA_3805

OLA_3795

Podobno do dziś mieszkańcy Szkocji wierzą w istnienie potwora i wciąż ze strachem spoglądają w stronę jeziora. Co więcej, w sąsiednim – Loch Lochy mieszka Lezzie, o której wspomniano w 1929 roku, ale pomimo poszukiwań w latach 90-tych, nie trafiono tam jeszcze na żadne ślady jej istnienia.

OLA_3766

OLA_3767

Może komuś w końcu się uda, a może… lepiej, żeby zostało tak jak jest, co zachęca turystów w różnym wieku do odwiedzin tego wciąż tajemniczego miejsca.

OLA_3719

OLA_3716

Polecam i ja… zarówno Loch Ness jak całą Szkocję!!!