Miesiąc w obiektywie – Luty 2020

przez Ola @ Kwiecień 7, 2020

Luty to mój urodzinowy miesiąc, ale nie jest tajemnicą, że od dawna już nie czekam na ten szczególny dzień z utęsknieniem, ponieważ czas pomiędzy urodzinami mija zbyt szybko, a w tym roku to już wyjątkowo nie miałam nastroju na ich świętowanie. Mimo wszystko, bardzo miłym akcentem była wizyta mojej czeskiej przyjaciółki – Martiny, która specjalnie z tej okazji odwiedziła mnie w Londynie. Udało nam się wygospodarować trochę wspólnego czasu, nie tylko na kawę, ale również na pogaduchy od serca.

Kawa z przyjaciółką

W między czasie, na Wyspy zawitała też wiosna i kiedy żonkile, czy magnolie kwitły w najlepsze,

Żonkile

ja planowałam wyprawę moich marzeń… choć jeszcze wtedy nie wiedziałam, że ostatnią w tym roku:(
Islandia – wyspa ognia, lodu i wiatru budziła mój zachwyt już z okna samolotu,

Islandia z lotu ptaka

a później, każdy kolejny dzień utwierdzał mnie w przekonaniu, że jest naprawdę wyjątkowa…

Zimowa Islandia

Mróz na Islandii

W zimowym klimacie Islandii

Mnie, minimalistkę zachwyciło tam po prostu wszystko – kolorowa, drewniana zabudowa Reykjaviku, niesamowicie czyste powietrze i woda, bezkresny krajobraz, a przede wszystkim… przyroda, która od zawsze jest tam najważniejsza!

Gullfoss, Islandia

Islandia

Bezkres Islandii

Do dziś pamiętam przerażenie w oczach osób, które dowiedziały się o mojej decyzji poznania Islandii zimą. No, ale kiedy ją poznać jak nie w swoim urodzinowym miesiącu, gdzie było więcej szansy na śnieg, za którym tęsknię w Londynie niż na deszcz, którego mam dosyć o każdej porze roku, głównie dzięki powyższej lokalizacji;) Intuicja mnie nie zawiodła, a zachodnio-południowa część Wyspy w kilka dni pokazała cały swój wachlarz pogodowy, dając w pakiecie powitalnym piękne, wręcz wiosenne słońce, później cudowne zimowe krajobrazy,

Język lodowca, Islandia

Pola geotermalne, Islandia

Złoty Krąg - mały gejzer

a na pożegnanie już prawdziwie jesienną aurę. Huraganowy wiatr niespodziewanie wydłużył nasz pobyt o kolejne dwa dni, dając jeszcze możliwość zobaczenia Keflaviku:)

Keflavik, Islandia

Keflavik, zatoka, Islandia
Niestety na dłuższy urlop nie można już było co liczyć, wiatr ustał i trzeba było wrócić do szarej, londyńskiej rzeczywistości…

Londyńskie smutki
W tym smutku duszy, który wciąż trzymał mnie w swoim uścisku, nadeszła pierwsza dobra wiadomość – negatywny wynik biopsji, więc mogę zdjąć sobie chociaż ten temat z głowy… na razie do maja. Ponadto, mój bark też już się zaczął rehabilitować, więc może niedługo przestanie mnie boleć. Niestety, chwilę później mieliśmy kolejny problem… tym razem globalny – COVID-19, który początkowo wydawał się czymś tak bardzo odległym, że śledząc wiadomości współczuliśmy nie myśląc o tym, że wkrótce cały świat, w tym Polska, będzie zmagał się z tą potworną epidemią…

Koronawirus - zaraza roku

Teraz już wiemy, że nic nie jest takie jak dawniej i znów późno szukać radości w codzienności, a ja podobnie jak Katarzyna Grochola chciałabym „(…) tak zasnąć i obudzić się za jakiś czas, żeby już było po wszystkim, żebym nie musiała pamiętać, żebym mogła normalnie żyć (…).”

Bądźcie zdrowi!!!

Dodaj komentarz

Nie będzie publikowany

Jeżeli posiadasz