Kara boska…

przez Ola @ Listopad 24, 2012

Zwykle w soboty polecam „Coś na ząb”, bo to najlepszy moment na kuchenne eksperymenty, bez presji czasu, którego przecież tak niewiele zostaje w zaganianym tygodniu… Dziś jednak nie zamieszczę żadnych receptur, ponieważ moim głównym daniem dnia jest… herbata miętowa, ewentualnie… w ramach deseru, czarna z cytryną, a to każdy z nas umie bez problemu przyrządzić. Wszystko przez zatrucie pokarmowe, którego doświadczyłam wczoraj w pracy, a które wciąż trzyma mój żołądek w swoich szponach… Zwykle, nie stołuję się na mieście i nie korzystam z gotowych potraw, tylko przynoszę jedzenie, przyrządzone w domu, ponieważ wiem, co zawiera… 

W ostatni czwartek, przez ten późno zakończony pokaz mody, nie miałam już siły na gotowanie i wzięłam wczoraj na lunch do pracy, kupione u Turka w sklepie, nasze, polskie pierogi. To była chyba kara za lenistwo, ponieważ od godz. 17 po południu do   4 rano, cierpiałam prawdziwe katusze…


Teraz mam się już trochę lepiej, ale wciąż nie wróciłam do formy i wyglądam jak „cień człowieka”. Przez to musiałam odwołać, zaplanowane na dziś babskie spotkanie, bo zwyczajnie nie mam siły wyjść na zewnątrz…Nic nie jadłam od wczoraj, ale nawet nie mogę o tym myśleć, więc mięta będzie dzisiaj moim głównym posiłkiem do czasu, aż wszystko wróci do normy… I tyle mojego weekendu, na który czekałam cały tydzień :(

Dodaj komentarz

Nie będzie publikowany

Jeżeli posiadasz