Słowo od… Agnieszki Osieckiej

przez Ola @ Czerwiec 28, 2020

A. Osiecka

„Nie wierzę w brak czasu. Zawsze jest czas na ten krótki błysk, na ten znak: jesteś dla mnie ważna.

Miesiąc w obiektywie – Maj 2020

przez Ola @ Czerwiec 26, 2020

Kilka dni przed Majówką, przyjechałam do Trójmiasta, by pomieszkać trochę na swoich włościach. Na jednym z pierwszych spacerów po Gdyni byłam szczerze oczarowana turystycznymi pustkami, dzięki którym wszystko było bardziej widoczne i bardziej dostępne.

1. Gdynia

W tej plenerowej harmonii zaczęłam naprawdę doceniać lokalizację naszego domowego portu i każdą chwilę, którą tu spędzam, ponieważ przed epidemią mogłam tylko marzyć o tak długim pobycie:) 

16. Nad morzem

8. Siedziska nad morzem

Prognozy pogody na Majówkę oraz lista ograniczeń, z którymi obcowaliśmy  na co dzień, zatrzymała w domach większość Polaków, ale już tydzień później nikt na plaży nie siedział sam, opalając przy tym nie tylko całą twarz… dlatego z przyjemnością uciekałam w bardziej zaciszne części miasta.

6. Z widokiem na morze

10. Cicho i pusto

W trzy kolejne weekendy miesiąca gościliśmy rodzinę i przyjaciół, z którymi jak najwięcej dotlenialiśmy się na zewnątrz,

7. Gdynia Orlowo

9. Morze

13. Siostry nad morzem

Gdynia, Park Centralny

dopóki pogoda nie zmieniła się na gorsze…

2. Weekend majowy

Wtedy spacery zmieniliśmy na domowe posiadówki , które urozmaicaliśmy sobie planszówkami… m. in. grą „Catan”, która wciągała nas na ładnych kilka godzin, raz nawet z koniecznością porannej dogrywki, 

17. Catan

w związku z czym, śniadanie musiało zejść na dalszy plan;)

11. Szwedzki stolik

W maju, w końcu można było już odwiedzić punkty gastronomiczne, co na długich spacerach jest zwykle bardzo praktyczne. Kawa w gdyńskiej „Hygge” smakowała wybornie, nie tylko z uwagi na stęsknioną wizytę i tamtejsze aromaty, ale i na tamtejszą atmosferę oraz lekkość wnętrza w naszym ulubionym, skandynawskim klimacie, które wówczas mieliśmy tylko dla siebie.

15. Hygge Cafe

Jeśli już o kawie mowa, to na co dzień uwielbiamy tak domowo, krok po kroku celebrować jej przygotowanie, z mieleniem w ręcznym młynku, parzeniem w kawiarce, a na koniec dekorowaniem spienionym mlekiem. Zawsze warto czekać. 

20. Ciastka i kawa

Idealnym dopełnieniem do kawy, pitej ostatnio bez względu porę dnia jest… ciastko owsiane domowego wypieku.
Ich historię zapoczątkowała moja teściowa, a teraz wie już o nich chyba każdy w naszych rodzinach, dlatego i Was szczerze zachęcam do ich upieczenia, choć jednocześnie ostrzegam, że na tym jednym razie na pewno się nie skończy, bo krótko mówiąc są nieziemsko pyszne;)

Do ich przygotowania (przepis na około 40sztuk) potrzebujemy:
- 200g masła
- 1 łyżeczki sody
- garść pokrojonych: orzechów, moreli, śliwek, płatków migdałów, a także wiórek kokosowych i ziaren słonecznika,
- 2 jajka
- 2 łyżki cukru waniliowego
- 8 łyżek miodu
- 300g mąki
Roztopione i ostudzone masło łączymy ze wszystkimi składnikami. Z gotowej masy formujemy płaskie ciastka i wykładamy na blaszce z papierem i pieczemy w 180st. około 25min.

3. Ciastka owsiane

Pomiędzy wizytami urządzaliśmy sobie balkon, który do tej pory nie cieszył się naszym największym zainteresowaniem podczas krótkich wizyt w Trójmieście, dlatego teraz skupiliśmy się na budowaniu siedziska i szafki „na drobiazgi”, by już w przyszłym sezonie zająć się tylko roślinnością i stworzyć tam naprawdę przytulne miejsce.

19. Taras

Na razie mogę mieć wokół siebie tylko kwiaty cięte, dlatego staram się, by jak najczęściej zdobiły domowe wnętrza, w szczególności moje ulubione peonie, którym, co widać na załączonym obrazku, daję drugie życie, by przypominały mi o słonecznych dniach w środku zimy:)

18. Peonie

Kończąc to moje spóźnione podsumowanie MAJA, już wiem, że kolejną, czerwcową relację zdam Wam również z naszej polskiej ziemi, ponieważ jak na razie nie mamy szans na powrót do Londynu. Z uwagi na niestabilną sytuację epidemiczną na Wyspach, średnio co dwa tygodnie jesteśmy informowani o odwołaniu lotu. Ale, czy mnie się tam w ogóle spieszy?

4. Koniec dnia nad Gdynia

Nie, bo nie ma jak w domu. Miłego weekendu!!!

Słowo od… Jakuba Werbińskiego

przez Ola @ Czerwiec 7, 2020

Sopot

„Najszybciej płynie czas wolny.”

Planszówek czas…

przez Ola @ Czerwiec 5, 2020

Odkąd nie muszę włączać służbowego laptopa, to czuję się w kraju jak na prawdziwym urlopie… szczególnie w Trójmieście, gdzie w końcu mamy czas, by poczuć się jak u siebie;) Już wiem, że nie będzie chciało mi się stąd wyjeżdżać, ale… dopóki niebo pozostaje zamknięte, to na razie żyję sobie tak z dnia na dzień – bez planów, do czego zdążyła nas już przyzwyczaić obecna sytuacja… Codziennie cieszę się moim spowolnionym życiem, mamy czas na wewnętrzne remonty, a w weekendy na podejmowanie gości i wspólne spacery nad morzem. Wieczorami albo przy niepogodzie odkrywamy na nowo świat planszówek, które do tej pory leżały na gdyńskich półkach samotnie, czekając cierpliwie na taka jak ta dłuższą wizytę właścicieli;)

Planszówki

1. Jenga, 2. Catan, 3. Piraci, 4. Party Time

Wśród tych najbardziej popularnych gier towarzyskich ostatniego miesiąca znalazł się Catan” (2), w której można poczuć się założycielem wyspy, na której trzeba handlować surowcami, walczyć o ląd i budować osady. Wiadomo, że nie jeden gracz chce zostać władcą Catanu, dlatego trzeba obrać sprytną taktykę, mieć oko na konkurentów i liczyć na szczęście. Gra jest naprawdę wciągająca, bardzo plastyczna i rozwijająca, ponieważ główna plansza to dopiero początek zabawy. Gra ma mnóstwo dodatków, które można dokupić i tym samym zupełnie zmienić jej charakter, a później tylko dostawiać inne meble, by się ze wszystkim pomieścić i zaakceptować fakt, że stół nie jest już tylko miejscem na wspólne posiłki:)

Drugą grą, którą rozkładaliśmy z gośćmi najczęściej byli „Piraci” (3), której celem jest zbudowanie własnej floty i zgromadzenie jak największej ilości dukatów. Rzut kośćmi i licytacje sprawiają, że wszyscy gracze (do 5 osób) mają okazję rozwijać zdolność logicznego myślenia, a każde z zagrań jest inne od poprzedniego.

Mnie osobiście najbardziej spodobała się gra „Party Time” (4), polegająca na wyjaśnianiu pozostałym graczom znaczenia wyrazów wylosowanych na poszczególnych kartach, za pomocą pantomimy albo słów, w czym przypomina trochę klasyczne kalambury.

A jak już tak po tym główkowaniu poczujemy się zmęczeni, wtedy wkracza „Jenga” (1) – gra zręcznościowa, w której kolejno wyjmuje się drewniane klocki ze ścian wieży jedną ręką i układa ponownie na jej szczycie, z nadzieją, że to nie my doprowadzimy ją do kompletnej ruiny:)

Mogłabym jeszcze długo wymieniać gry, w które gramy i które lubimy, dlatego juz się cieszę na kolejne towarzyskie spotkanie z wielbicielami planszówek, tym razem z grą „Londyn” w roli głównej i życzę Wam równie udanego weekendu:)