Słowo od… Ryszarda Kapuścińskiego

przez Ola @ Grudzień 16, 2018

Podróże

„Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej mimo, że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i to jest rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.”

W południowym Tyrolu – Rittner Horn

przez Ola @ Grudzień 13, 2018

Dawno już nie urzekło mnie jakieś miejsce tak bardzo jak ten włoski zakątek w południowym Tyrolu… Radość z odkrywania nowego lądu, z panoramą gór w pełnym słońcu była podobna do tej, którą miałam jadąc zimą pociągiem do szwajcarskiego St. Moritz tutaj

Alpy - jesienny widok

Teraz, zaopatrzeni w mapy jechaliśmy na spotkanie miejsc, o których też wcześniej sporo czytałam i… krajobrazu na wysokości 2260m n.p.m. który chciałam zobaczyć, racząc się przy okazji szarlotką z tamtejszego schroniska, a raczej z uwagi na miejsce akcji – z Apfelestrudlem:) Ale po kolei… bo to właśnie kolej i do tego linowa była tego dnia naszym pierwszym środkiem transportu. W niecałe 15min. dowiozła nas z Bolzano do Soprabolzano (Oberbozen),

Alpy - kolejka linowa do Soprablzano

gdzie na małej stacyjce tuż przy wyjściu z budynku kolejki linowej podstawiała się kolejna, tym razem… torowa w wersji retro.

Alpy - Soprabolzano

Uroczy wagonik zabrał nas do Collabo (Klobenstein), gdzie dalej kontynuowaliśmy naszą podróż ku wyżynom. Przyznaję szczerze, że o ile uwielbiam spacerować i zwiedzać różne miejsca godzinami, to przemieszczanie się z punktu A do punktu B nie należy do moich ulubionych etapów podróży, ale tym razem, mając do dyspozycji inny niż zwykle środek lokomocji i niecodzienne widoki za oknem było zupełnie inaczej:) Później, dzięki pomocy telefonicznej nawigacji znaleźliśmy przystanek autobusowy linii 166 do Tre Vre, gdzie czekał na nas ostatni już środek transportu – kolejka gondolowa na Cima Lago Nero (Schwarzeespitze) 2069m n. p.m.

Alpy - kolejka linowa

Alpy - górna stacja kolejki

Różnica wysokości sprawiła, że pierwsze, co zrobiliśmy to ubraliśmy się we wszystkie jesienno-zimowe warstwy jakie mieliśmy ze sobą, z czapka i szalikiem włącznie. Zachwytom nad zastanym krajobrazem nie było końca, a przez resztę dnia jak mantrę zapowiadaliśmy nasz powrót w to miejsce na dłużej przy najbliższej możliwej okazji;)

Alpy - panorama

Alpy - zielono mi

Alpy - II schronisko

Alpy - z drogi

Alpy - w drodze

W tym euforycznym uniesieniu ruszyliśmy do celu, gdzie po zaledwie kilku metrach spaceru, czekała na nas kolejna, zapierająca dech w piersiach panorama, a na samym końcu trasy oczywiście… wspomniana wcześniej szarlotka;)

Alpy - schronisko 2280m

Alpy - 360st

Warto wspomnieć, że droga na tym odcinku w jedną stronę powinna zająć około 45min. ale nie nam:) Dla nas ten spacer był rozciągnięty do granic możliwości czasowych, by móc jak najdłużej cieszyć się tą przestrzenią wokół…

Alpy i ja

Alpy z trasy

W drodze powrotnej posiedzieliśmy jeszcze przy „okrągłym stole”, kontemplując kolejny fragment Dolomitów,

Alpy - Round Table

Alpy - droga do Round Table

a przy górnej stacji kolejki gondolowej zjedliśmy pożegnalny obiad, który ze względu na okoliczności przyrody, smakował podwójnie dobrze:) W Collabo, tuż przed zachodem słońca postanowiliśmy jeszcze pójść miejską trasą nr 24 (około 3.5km),

Alpy - Collabo

Alpy - kwiaty też tam są

Alpy - koniec dnia w Collabo

by zobaczyć Earth Pyramids (postrzępione iglice, które można spotkać na zboczach gór w tej części regionu), ale z uwagi na duże cienie mamy je już tylko w pamięci, a nie na zdjęciach.

Alpy - Earth Pyramides

W pełni usatysfakcjonowani tą wycieczką i przygotowani na kolejne wróciliśmy tą samą drogą, łapiąc ostatnią kolejką do naszej bazy w Bolzano:)

Alpy - zjazd do Bolzano

Praktyczne informacje: 1. Dolna stacja kolejki linowej do Soprabolzano znajduje się niedaleko dworca w Bolzano i kursuje miedzy godz. 6.30, a 21.45. Więcej informacji znajdziecie tutaj 2. Czas przejazdu pociągu z Soprabolzano do Collabo to około 20min. a rozkład znajdziecie na stronie: www.ritten.com. Chętni do pokonania tej (prawie 6km) drogi na piechotę muszą wybrać trasę nr35 – w obu przypadkach widoki gwarantowane. 3. Przystanki autobusowe linii 166 do Tre Vre (Premmern) usytuowane są przy głównej drodze przejazdowej przez miasteczko, a końcowy znajduje się na parkingu przy dolnej stacji kolejki linowej.

Cdn…

Słowo od… Gustave Flauberta

przez Ola @ Grudzień 9, 2018

„Podróżowanie uczy skromności. Widzisz jak niewiele miejsca zajmujesz w świecie.”

Z wizytą w Bolzano

przez Ola @ Grudzień 8, 2018

Kolejnym, górskim przystankiem na naszej trasie po Trydencie było włoskie miasto Bolzano, choć tak naprawdę włoskie jest tylko na mapie:) Na miejscu okazało się, że głównym językiem jakim posługują się mieszkańcy w mowie i w piśmie (wliczając wszystkie nazwy własne) to… język niemiecki. Początkowo nie mogłam się do tego przyzwyczaić, brakowało mi charakterystycznej melodii zasłyszanej w miejskich rozmowach i spontaniczności w zachowaniu miejscowych, ale szybko przestałam zwracać na to uwagę, bo na szczęście nie to było w tym wyjeździe najważniejsze…

Bolzano - Starówka

Targ w Bolzano

Bolzano - centrum miasta

W Bolzano

Katedra w Bolzano

Bolzano, rzeka

Bolzano

Pobyt w uroczym Bolzano zostawiliśmy na koniec naszej włoskiej wyprawy, ponieważ to w tej części południowego Tyrolu chcieliśmy spędzić najwięcej czasu, choć jak się poźniej okazało… wciąż było go niewystarczająco:)

Bolzano nocą

Stare Miasto - Bolzano

Bolzano - centrum

Ze względu na położenie, stolica regionu ma swoim gościom mnóstwo do zaoferowania, m.in. Muzeum Reinholda Messnera – lokalnej legendy himalaizmu, zdobywcy wszystkich czternastu ośmiotysięczników, doskonałą komunikację z pobliskimi miastami, a przede wszystkim siatkę ponad 200 kilometrów tras górskich o różnym stopniu trudności i to właśnie im poświęciliśmy resztę naszego czasu w tej włosko (niemieckiej) części Alp:)

Cdn…

 

Jesień w obiektywie

przez Ola @ Grudzień 5, 2018

Nie mogę uwierzyć, że mamy grudzień w kalendarzu, ale… Londyn zdążył nabrać już bardzo świątecznego wyglądu, więc Boże Narodzenie tuż, tuż. Po dwóch latach przerwy, tegoroczne spędzimy w Polsce z czego się bardzo cieszę, choć jak widać na blogu, myślami wciąż pozostaję w minionym urlopie;)

Świąteczny Covent Garden

Wszystko przez prawie miesięczną przerwę techniczną w dostawie domowego internetu, bo jak to w Anglii, z pozoru prosta sprawa potrzebowała 15 telefonicznych interwencji, 5 spotkań i 10 fachowców, co trwało wieki, ale w końcu przywrócono nam tę zerwaną łączność ze światem. Cud, po prostu cud, że starczyło mi cierpliwości, dlatego zapraszam Was na krótkie podsumowanie dwóch ostatnich miesięcy jesieni (październik i listopad) zanim nadejdą Święta;)

Przedświąteczny Londyn

A trzeba przyznać, że ta londyńska jesień była w tym roku wyjątkowo ciepła i pełna słońca, co sprzyjało dotlenianiu podczas długich spacerów..

Highgate, Londyn

Greenwich Park

G38

Kolorowa jesień

G7

Panorama Greenwich

Była to idealna kontynuacja naszych wakacji, z których wróciliśmy w drugim tygodniu października, a o których, jak już wcześniej wspominałam, wciąż do końca Wam nie opowiedziałam:)

Włoskie Alpy

Panorama Alp, Włochy

Geisler, Włochy

Wszystko przez to, że niedługo później znów pakowałam walizkę, tym razem pełną sprzętu technicznego oraz dokumentów na wyjazd do Belfastu, który ponownie odwiedziłam w listopadzie.

j3

B10

W tym samym miesiącu wyjeżdżałam jeszcze dwukrotnie – służbowo do Cardiff…

j4

j5

i już całkiem prywatnie do… Oslo, co (mam nadzieję) pokażę Wam w szerszej odsłonie jeszcze przed końcem tego roku.

133

29

57

Pomimo bardzo napiętego grafiku tej jesieni, udało mi się odwiedzić moich znajomych w ich artystycznym domu w Greenwich, gdzie na nowo ożyły moje uśpione pasje i którym z pewnością poświęcę więcej czasu w nowym roku, a przynajmniej będę się starała;)

Near Greenwich Park

Greenwich, London

Teraz za oknem słońca mamy już jak na lekarstwo i ja bez czapki oraz szalika nie wychodzę z domu, dlatego zgodnie z jesienno – zimową tradycją herbata z malinami i cytryną jest moim codziennym „must have” – nie dość, że świetnie smakuje, to jeszcze skutecznie chroni przed przeziębieniem. Do tego idealnie komponuje się z domowym ciastem i szwedzkim kryminałem. A propos, właśnie ostatnio obejrzałam „Kings Bay”, „Przysięgę”, a także czeski film o J. Masaryku i polski o Wł. Mazurkiewiczu.

Kończąc, życzę Wam cudownych Mikołajek i spokojnych przygotowań do Świąt! Pozdrawiam!